Wyceń bramę garażową Zamów katalog
Znajdź swój salon

Użyj obecnej lokalizacji

Zobacz więcej
Pokaż wybrany
Zobacz listę wszystkich salonów
18.05.2026 Szymon Krajniak Aktualności

Aluron CMC Warta drugą ekipą Europy!

W turnieju finałowym Ligi Mistrzów siatkarzy w Turynie triumfowali siatkarze Sir Sicoma Monini Perugia, którzy w walce o złoto pokonali mistrzów Polski Aluron CMC Wartę Zawiercie. Trzecie miejsce zajęła drużyna Ziraatu Ankara z Tomaszem Fornalem w składzie, która pokonała PGE Projekt Warszawa.

Już szósty sezon z rzędu ekipy z PlusLigi, wspieranej przez markę KRISHOME, wystąpiły w wielkim finale Champions League (ZAKSA wygrywała trzy razy z rzędu – 2021, 2022, 2023, potem Włosi byli lepsi od JSW Jastrzębskiego i Aluronu CMC). Tym razem w wielkim finale w Turynie spotkały się ponownie – jak przed rokiem w Łodzi – ekipy Sir Sicoma Monini Perugia i Aluron CMC Warta Zawiercie.

Co ciekawe, zawiercianie wygrali przed wielkim finałem w Italii 4 z 5 swoich dotychczasowych starć w Champions League z ekipami z włoskiej Serie A, jedyna porażka dotyczyła finału sprzed roku – właśnie z Perugią. W Inalpi Arenie w Turynie wydawało się, że może wreszcie uda się przełamać mistrzów Włoch, jednak w decydującej końcówce pierwszego seta najpierw Aaron Russell pechowo dotknął piłkę wychodzącą na aut (po ataku Bartłomieja Bołądzia byłoby po pierwszym secie...), a potem ewidentnej gry w przestrzeni przeciwnika nie odgwizdał sędzia i to rywale wygrali 29:27. Zawiercianie tak bardzo skupili się na pretensjach do arbitra, że bardzo szybko zgubili koncentrację, a rywale ich wypunktowali. Dwa kolejne sety to już dominacja Perugii, która po raz drugi z rzędu sięgnęła po tytuł najlepszej drużyny w Europie.

Nie wiem, czy pierwszy set by coś zmienił, szczerze mówiąc, nawet gdybyśmy go wygrali. Może by coś zmienił, może by im ta pewność siebie się zachwiała, ale jednak pokazali, że dzisiaj byli dużo lepszą drużyną. Jestem mega dumny z chłopaków, znowu byliśmy w finale Ligi Mistrzów. To jest wielka sprawa, choć wiem, że w Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do złotych medali. Jak jest już srebro czy brąz, to już jest troszkę narzekanie. I z jednej strony się cieszę, bo to są fajne czasy, że jesteśmy zawsze głównym faworytem. Ale z drugiej strony też doceniajmy medale, że cały czas jesteśmy w czołówce, bo to jest wielka sprawa. Rok temu chyba powiedziałem po przegranym finale PlusLigi, że w finałach chce grać każdy, a mogą tylko dwie drużyny. I to samo powtórzę dzisiaj. Rok temu też powiedziałem, że mam nadzieję, że do trzech razy sztuka. Nie wiem, kiedy będziemy grali kolejny finał Ligi Mistrzów, ale mam nadzieję, że do trzech razy sztuka.

Mateusz Bieniek
Aluron CMC Warta Zawiercie

Po raz czwarty w wielkim finale Champions League zagrał Jurij Gladyr i znowu musiał przełknąć gorycz porażki.

Dzisiaj już tak na spokojnie mogę podejść do tego tematu, bo jak się jest o włos od tego zwycięstwa jak byliśmy trzy lata temu w Turynie przeciwko ZAKSIE i przygrywałem z tie-breaku, no to boli niesamowicie. Ale dzisiaj była różnica klasy, trzeba to przyznać, nie będziemy tutaj wymyślać roweru na nowo. Po prostu wyszedł zespół, który jest konkretny, który gra jak maszyna. Trzeba docenić klasę przeciwnika, która była wręcz przeogromna. Osiągnęli poziom niebotyczny, grają w siatkówkę totalną i całkowicie zasłużyli na zwycięstwo. Chcę zaznaczyć, że cały zespół i każdy z naszych chłopaków zasługiwał na wyróżnienie, bo zagraliśmy bardzo dobry sezon. I jak ktoś myśli, że porażka w Lidze Mistrzów jest jakąś ujmą, no to niech ten człowiek puknie się w głowę, bo żeby przegrać finał Ligi Mistrzów to najpierw trzeba tam dotrzeć. Mam cztery srebrne medale, i mam ich już trochę dość, ale później na koniec dnia mogę z podniesioną głową stać i powiedzieć, że jesteś drugi w tej dyscyplinie na świecie albo w Europie, w najlepszych rozgrywkach klubowych. Mam jednak nadzieję, że kiedyś Aluron Ligę Mistrzów wygra, czego mu bardzo życzę.

Jurij Gladyr
Środkowy Aluronu CMC Warty

Kilka godzin wcześniej PGE Projekt Warszawa mierzył się z Ziraatem Ankara i choć prowadził już 2:1 w setach, ostatecznie przegrał 2:3. Trener Kamil Nalepka (30 lat) był najmłodszym szkoleniowcem w historii Champions League, który miał okazję prowadzić zespół w bezpośrednich meczach o medal.

Po pierwsze, jestem dumny z chłopaków, że awansowaliśmy do tego Final Four. Nie układała nam się droga do Turynu, dużo osób w nas nie wierzyło, ale pokazaliśmy, że charakterem, wolą walki możemy zrobić coś niesamowitego i awansowaliśmy. Testosteron w środku buzował i robiliśmy co w naszej mocy, żeby zdobyć brązowy medal. Niestety się nie udało. Jak popatrzymy sobie w przeciągu całego sezonu, wszędzie czwórce najlepszych drużyn – TAURON Puchar Polski, Liga Mistrzów i PlusLiga. Więc to cieszy.

Damian Wojtaszek
Libero PGE Projektu

Więcej o autorze

Szymon Krajniak Specjalista ds. PR i Contentu

Dziennikarz, marketingowiec oraz event manager związany z biznesem oraz Jednostkami Samorządu Terytorialnego. Zaangażowany w idee niosące pozytywne wartości. W KRISHOME zajmuje się PR-em oraz szeroko pojętym obszarem content marketingu.